niedziela, 3 stycznia 2016

Rozdział 2.

Dzień zaczął się całkiem dobrze. Zjadłam śniadanie co się rzadko zdarza i wyrobiłam się bez pośpiechu cioci. Uśmiechnęłam się do siebie przeglądając się w lustrze i od razu poprawił mi się humor. Wzięłam kanapki i termos z herbatą, ubrałam buty, pożegnałam się i wyszłam. Słońce drażniło mnie jak zwykle a dzieci o mało mnie nie zabiły. Latały tu i tam.
Plątały się pod nogami ale idzie przeżyć. Na schodach "budy" zobaczyłam Agatę.  Pomachałam jej i podeszłam do niej.
- Hejo - Wesoło powitała mnie przyjaciółka.
- Cześć. - Krótko ucięłam, to z mojej strony nie oznacza nic chamskiego, tak po prostu już się witam.
- No mów! - Spojrzała na mnie niecierpliwie oczekując odpowiedzi.
- Ten chłopak...Maciek! Jest synem koleżanki mojej ciotki! Wiesz co to oznacza? - Spuściłam głowę w dół i szybko ją uniosłam widząc jak Filip bacznie się nam przypatruje. - Jest duże prawdopodobieństwo, że on będzie u mnie stałym gościem! Czego sobie nie życzę..A ten co? - Ostatnie "zdanie" powiedziałam ciszej kierując wzrok na naszego obserwatora.
- Właśnie nie wiem! A tak na marginesie, jeżeli on!  - Spojrzała na chłopaka , który wchodził do szkoły - Ma składać Ci wizyty, informuj mnie o tym. - Puściła mi oczko i zalotnie się uśmiechnęła. Ja tylko przewróciłam oczami i weszłam razem z nią do środka. Jak codzień odwiedziłam sklepik aby nabyć jabłko. Potem poszłyśmy pod sale fizyczno-chemiczną, pierwsza chemia. Ech. Nasza pani strasznie smęci. Kiedy nadeszła pora na lekcje jak co roku przydzieliła nas do ławek. Tym razem to Filip będzie mi towarzyszyć. Usiadłam z prawej strony ławki i szybko się wypakowałam. Kiedy pani coś tam tłumaczyła ruszyłam do boju.
- A Tobie co się dzisiaj tak lampka włączyła? Hymn? - Szepnęłam przenikliwie.
- O czy Ty do mnie mówisz? - Udawał głupka.
- Jak już coś to nie " o czy" tylko "o czym" i dobrze wiesz. Co o nas gadałeś swojemu koledze - Wskazałam oczami na Maćka.
- Nie mówiłem nic złego. Kobieto, ja tylko próbuje kokietować twoją przyjaciółkę! Ale wątpię ,że mi to wyjdzie jak ślini się do Maćka jak pies! Jeszcze z nim siedzi. - Zaczął wymachiwać rękoma aż pani zwróciła nam uwagę.
- Aaa... Nie jesteś kolejnym kretynem , który nie wie jak mam na imię i uważa mnie za idiotkę? - Mój głos złagodniał a oczy nabrały nadziejnego blasku.
- Nie....Nigdy tak nie uważałem, Coco - uśmiechnął się życzliwie - Jesteś mądra, miła i śliczna, a imię to tylko imię, zawsze można używać zdrobnienia, Tosiu. - Po tych słowach rozpromieniałam na całej twarzy. Moje serce zostało przepełnione radością a policzki zarumieniły.
- Dziękuję.
- Długo mam jeszcze czekać Tobiaszewski?! Flirt po lekcji i randki też! Teraz włóż ten zadufany kinol w książkę i kurde czytaj jak przystało na ucznia! Chyba ,że wolisz kartkówkę? - Krzykła pani Buld.
- Nie proszę pani - Powiedział w sarkaźmie a brzmiało to tak pięknie , że mogłabym słuchać jego głosu w takim tonie cały dzień - Przepraszam. - Pokręcił głową i złapał  się za kark po czym spojrzał na mnie i się zaśmiał. Przygłupy klasowe oczywiście wydawały odgłosy typy "Uuuu" ale nikt nie miał zielonego pojęcia, że Filip zabiega o względy nie moje, a Agaty.
Agaty, która zatraciła się całkowicie dla Maciusia. Gdyby tylko wiedziała? Ciekawe jakie byłoby jej nastawienie?
Maciej jest przystojny ale Filip też niczego sobie. Rzekłabym , że ładniejszy! Nie przyglądałam się mu wcześniej. A takie ciacho po klasie chodzi? Ha! Nataniel przy nim wysiada. Czy ja się zakochałam czy myślę prawdę? Może zwariowałam? Spytam kogoś dla pewności. Odwróciłam się w bok.
- Psst! Madzia?
- Czego paskudo? - Chamsko powiedziała.
- Możesz na moment zapomnieć o spinie między nami? - Zakpiłam.
- No dobra, co chcesz?
- Spójrz na Filipa, potem spójrz na resztę, przypomnij sobie Nata, urodę zewnętrzną...Przyjrzyj się jeszcze raz Filipowi...
- Co za Ciacho! - Krzyknęła Magda na całą klasę patrząc na mojego kolegę z ławki, który zdezorientowany nie wiedział o co chodzi. Wszyscy w tym momencie ucichli i skierowali wzrok na Fifiego.
- Słucham? - Spytała zdziwiona nauczycielka a ja lekko zachichotałam.
- Filip jest przystojny! Nie widziałam Cię wcześniej w taki sposób. Mrrr - Posłała mu całusa i dziwnie zamruczała.
- Ugh - Filip wydał z siebie dźwięk w stylu "odrażające".
- Dobra Madziu, już mówiłam FLIRT po lekcji i RANDKI również. Możemy przejść do zadań? Czy ktoś jeszcze chce coś wyznać? - Spytała przenikliwym głosem.
 Ciągnęły się godziny nieustannej męki.
Każda lekcja dzisiaj była do kitu. Może dlatego ,że same przedmioty ścisłe? No raczej!  Tosia. Klepnęłam się w czoło i wzięłam rzeczy. Ruszyłam do domu, po chwili dołączyła do mnie Agata.
- Ty nie idziesz do siebie? - Zapytałam.
- Chcę, pogadać. Co to za akcja na chemii? - Uśmiechnięta odpowiedziała pytaniem na pytanie.
- No nic! Rozmawiałam z Filipem o tym czemu się tak na Ciebie gapił - W tym momencie przyjaciółka mi przerwała.
- Na mnie?
- No nie na napis "WITAJ SZKOŁO" nad Tobą? Nie przerywaj mi, potem zobaczyłam ,że nasz kolega jest bardzooo urodziwym kwiatem tejże wsi. - Puściłam oczko do Agaty.
- Liczy się też wnętrze moja droga, Maciek ma je złote! Ciągle mi pomagał na lekcjach ! I jego sposób wypowiadania się! Co za poziom elokwencji! Ah... I ten gruby głos...I  te oczy! Można w nich utonąć. Chyba Go kocham! Tylko taki stary się wydaje! - Mówiła i mówiła przez pół drogi o nim. Doprowadziło mnie to do szału więc postanowiłam zacząć nawijać  o Filipie.
- Wiesz ,że Filip ma różnobarwność tęczówki? Jedno oko zielone , drugie brązowe. I ma bardzo ładny uśmiech, kojący miodowy głos, i... W ogóle. - Starałam się aby brzmiało to jak najbardziej prawdziwie.
- E! Przestań! Przyznaj , że Maciej lepszy! I z Warszawy. - Dźgnęła mnie łokciem w brzuch.
- Jesteś zaślepiona! Dziwny się wydaje. Ma trochę nie odpowiedzialnych rodziców, żeby w takim wieku pozwalać na tatuaż? Jeszcze z wulgaryzmem...- Przyśpieszyłam kroku i się pożegnałam. Wiedziałam ,że Aga nienawidzi chłopców z tatuażami.
- Jakim tatuażem? - Przystanęła.
- Na nadgarstku i ramieniu! - Z satysfakcją krzyknęłam. Przyjaciółce opadła kopara i tylko Pomachała na pożegnanie. Zadowolona z siebie , że choć trochę pomogłam Filipowi weszłam do domu i przebrałam się w pidżamę. Nigdzie nie mogłam znaleźć taty. Pewnie znów się gdzieś zchlał. Do domu wróciłam późno patrząc , że dochodzi siódma. Co my tyle czasu robiłyśmy? Oprócz gadania...? A no! Dodatkowe z plastyki... Ubrałam cienki sweterek i wyszłam zobaczyć czy ojca nie ma w stodole. Zrobiło się naprawdę chłodno. Drzwi od stodoły były zamknięte. Spojrzałam w dół i zobaczyłam czerwoną kałuże. Przykucnęłam i musnęłam palcem po mazi. To krew? Pewnie znów wyżywał się na zwierzętach.. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam więcej krwi. Ciągnęła się od kupy siana. Podeszłam bliżej.
- Tato? - Dłuższa chwila i nic. - Tato?! Jesteś tu gdzieś? - Nie wytrzymałam. Moje najgorsze przeczucia mogą się sprawdzić. Delikatnie wzięłam siano i zobaczyłam męską sylwetkę całą we krwi. Obmyłam twarz mężczyzny dłonią a moje serce biło tak szalenie. Zacząłam płakać kiedy zobaczyłam mojego ojca. Sprawdziłam tętno, nie oddychał...Wzięłam telefon ale nie było zasięgu. W tym miejscu zdarza się to często ale dlaczego w takiej chwili?! Cała drżałam. Nie wiedziałam co mam robić, zdesperowana w płaczu zaczęłam biec do najbliższego szpitalu mimo iż byłam cała we krwi. Po drodze różni ludzie robili mi zdjęcia albo nie wiadomo co.  W połowie drogi zatrzymał mnie chłopak. Wysoki, rozpoznałam Go od razu. Chwycił mnie za ramiona i schował się za mną.
- Wybacz ale nie mam czasu!  - Mówiłam zapłakana. - Co Ty robisz?! - Złapałam się za głowę, mój tata leży chyba martwy a ja nie mogę mu pomóc bo jakiś youtuber mnie zatrzymał.
- Próbuje schować się przed psychofankami za kimś kto mnie nie zna. Chociaż nie wiem czy nie zachaczyłem o zabójczynie...
- Tak się składa ,że znam cię Łukaszu doskonale, nie mam nastroju do żartów! Chcę pobiec po pomoc dla kogoś bardzo ważnego i bliskiego...Chociaż w tym wypadku nic nie mogę zrobić...Tylko policja...
- Dziewczyno, skąd Ty jesteś?
- Mała miejscowość obok Dukli, Oczyszczółka czy to ważne? Tam biegną.... Teraz tu...
- Kurcze!
Podbiegły do nas dwie blondynki.
- Yyy... Cześć , Halloween za niedługo ale okey, widziałaś gdzieś Yoczooka?
- Przepraszam, nie wiem o kim mówisz.
- Pewnie ze wsi, noo... Yoczuś, Yoczunio! Hello na Yt siedzi! Mieszka w tym mieście idiotko! Łukasz. Jakoś nazwisko na W! Wa... Mniejsza z tym! Muszę Go zobaczyć jestem jego nawierniejszą fanką! I największą! Hello! To mój przyszły mąż xDDDDDDD. - Mówiła jak najęta trzymając w dłoni telefon.
- Tam pobiegł - Wskazałam zupełnie inny kierunek niż w ogóle on mieszka. Odeszły trochę a ja w końcu mogłam pokazać pazurki. - Gdybyś była prawdziwą fanką wiedziała byś jak ma na nazwisko, suko! - Skierowałam się z powrotem do domu i usłyszałam lekkie "dzięki". Zdesperowana usiadłam na krawężniku i postanowiłam czekać aż ciocia Gosia będzie wracać z pracy.
Było niezmiernie zimno i mokro. Czekałam jakieś piętnaście minut i ujrzałam niebieski samochód mojej ciotki. Zatrzymała się.
- Co Ty tutaj robisz dziecko?! Dlaczego jesteś cała we krwi? Coś Ty zrobiła? - Pytała o wszytko kucając przy mnie.
- Tata nie żyje...Ktoś Go zabił. - Powiedziałam hamując łzy.
- Co?! Jezu najsłodszy,  wsiadamy do auta. Jedziemy do domu i zawiadamiamy policję. Chodź...- Pomogła mi wstać i wsiąść do samochodu. Ruszyła jak szalona.
Jedyny plus z tej śmierci to pomoc komuś znanemu. Choć i tak to nie ważne. Nikt mi nie uwierzy. Może Agata, która na pewno myśli o Macieju. Dziwnym, Macieju.
 Dojechałyśmy na miejsce. Zobaczyłam migające światła radiowozu. Jeden służący zapisywał coś w notesie a pozostali prowadzili zakutego w kajdanki chłopaka. Czym prędzej wysiadłam z wozu jak i moja ciotka.
- Przepraszam ! Co tu się dzieję? - Nerwowo zapytałam policjanta.
- To pani dom? Antonina ? Pański ojciec.
- Wiem. Ale co tu się wyrabia?
- Zamykamy złoczyńce. Czy to problem? Mogę porozmawiać z kimś dorosłym?
- Tak, ja jestem dorosła. - Odezwała się moja ciocia.
- Pański zapewne brat został zamordowany. Trzykrotne cięcia nożem w gardło, brutalne pobicie.
- Boże! Zgnijesz w pierdlu skurwielu! - Krzyknęła. Od razu zidentyfikowałam osobę winną za śmierć mojego ojca. Podeszłam do niego i pewnie spytałam.
- Dlaczego? Co on Ci zrobił? Mów! - Milczał. Nie odpowiadał. - Niech się ino Agata dowie! Gimnazjalisto! A może jesteś starszy? - Sprzedałam mu liścia w twarz. Pobiegłam do domu. Nie mogłam znieść widoku Maćka. Jak on mógł? Moje życie było jest i będzie spaprane, ale żeby aż tak? Co ja Ci Boże zrobiłam?! Za co? Chwyciłam telefon i zadzwoniłam do Agi.
- Halo? Nie mam za bardzo czasu bo szykuję się na randkę! Zgadnij z kim! - Mówiła podekscytowana.
- On nie przyjdzie... Przykro mi.
- Co Ty powiadasz? Nie mów , że jest z Tobą? - Jej głos stał się smutniejszy.
- Niestety jest. Ale w zupełnie innej sprawie. Przez niego za dwa dni przyjdziesz na pogrzeb. Tak mi przykro , okazał się dupkiem. Zabił mi ojca Aga, zaraz Go zamkną. - Popłakałam się poraz kolejny.
- Ty mówisz poważnie...Zaraz tam będę, trzymaj się skarbie! - I słuch zaginął. Moja zawsze gotowa do działania przyjaciółka biegnie żeby pocieszyć mnie. Mnie! Zwykłą, nastolatkę ,która po prostu chcę uwolnić się od tego zasranego życia! Mam takie szczęście!
Tak cholernie szczęście w nieszczęściu. Co za dzień. Zapowiadało się tak pięknie... Filip! Kolejny telefon, to szansa na pomoc.
- Cześć piękna!
- Bardzo śmieszne, mógłbyś przyjść?
- Ja?
- No tak Ty.  Jest sprawa do obgadania. Jedna Agata sobie z tym nie poradzi a tylko Ty, Filipie prowadzisz ze mną dość normalną konwersację.
- Agata? Nie, nie mogę.
- Proszę!
- Potrafiłabyś siedzieć w jednym pomieszczeniu z osobą ,która Ci się podoba ale zupełnie ma Cię w dupie? - Do pokoju weszła Agata, nakazałam jej gestem aby była cicho i dałam na głośnomówiący.
- Tak, próbowałabym za wszelką cenę spowodować żeby ta osoba zainteresowała się choć trochę mną.
- Co to w ogóle ma do rzeczy? Co się stało? Przez telefon też można pogadać.
- Mój ojciec nie żyje. Maciuś Go zabił. Nadal sądzisz, że nie masz szans?
- Co proszę?! Nie spodziewałem się tego po tak miłym i elokwentnym chłopaku!  - Powiedział w sarkaźmie a moja przyjaciółka nadal nie wiedziała z kim rozmawiam.
- Filip! Ja tu próbuje w takim stanie jakim się znajduje Ci pomóc a Ty mi dupku odmawiasz przyjścia tu i spędzenia czasu z dziewczyną ,która Ci się podoba? Opanuj się chłopie!
- Podobasz się Filipowi? - Spytała Agata.
- Czy ona tam jest? - Usłyszałam.
- Tak.
- Nie, nie podoba mi się Tosia. Ty mi się podobasz. Cześć! - Rozłączył się. Agata zaskoczona wyszła z mojego pokoju a po chwili znów przyszła i tak w kółko. W końcu usiadła obok na łóżku.
- Nie wierzę. I nie wierzę ,że potrafisz być tak ogarnięta kiedy twój ojciec nie żyje. Ja muszę z nim porozmawiać.
- Wątpię ,że będzie chciał ale no dobra. Muszę się umyć.
- Ja dzisiaj u Ciebie zostaję. Rano pójdziemy do mnie po książki. Okey?
- No dobra, ja się idę umyć ! Potem idziemy coś zjeść. - Jak powiedziałam tak też zrobiłam.
 Kiedy obydwie już byłyśmy umyte, wyczesane i tak dalej zeszłyśmy na dół do jadalni. Siedziała tam moja ciotka. Zajęłam miejsce obok blatu przy kuchni a Aga na przeciwko mnie.
- Nie mogę w to uwierzyć! Co za ludzie! Tym bardziej ,że to syn mojej przyjaciółki! - Powiedział ciocia.
- Ale ona nie widziała? Czy była z nim w zmowie? - Zapytała Agata.
- No nie wiedziała! Nie wiedziała, syna wcześniej nie znała, myślała, że ma tyle lat na ile się podaje. Co za zwyrodnialec.... Robię gofry, chcecie?
- Jasne! - Stanowczo powiedziałam.
Zjadłyśmy i poszłyśmy spać.
 *****
Szybko się ogarnęłyśmy i wyszłyśmy z domu żeby zdążyć do Agi, po książki.
- A jeśli w ogóle nie będzie chciał gadać? - Przerażona dziewczyna zapytała mnie.
- Przecież nic mu nie zrobiłaś! Przestańmy zachowywać się jak dzieci. Mamy po szesnaście lat a jesteśmy tacy dziecinni.....
- Przecież jest XXI wiek!  Młodzież się zmienia, a co do tego ,że nic mu nie zrobiłam to....- Zająkała się.
- Agata?
- Ajajaj! Przed wczoraj... Spytał mnie, Filip, czy będę z nim wracać, może chciał mi powiedzieć to co wczoraj usłyszałaś przez telefon wraz ze mną. Zgodziłam się ale potem to samo zaproponował mi Maciek i... Zapomniałam o Filipie i poszłam z Maćkiem a Fifi to widział. Nie wiem czy jest za to zły ! - Zrezygnowana powiedziała.
-  On nie jest taki głupi jak wygląda! Mimo , że młody to rozumem przecież jest dojrzały.
- Może masz rację ale dalej mam wątpliwości. Serio zachowujemy się jak dzieci - Zaśmiała się i do końca drogi rozmawiałyśmy o zupełnie innych sprawach. Wzięła książki i poszłyśmy do szkoły. Na progu stała nasza wychowawczyni ze smutną miną. Kiedy podeszłyśmy bliżej zwróciła się do mnie.
- Składam serdeczne kondolencje. Może chcesz pójść do domu? Zrób sobie wolne. - Opiekuńczo powiedziała. Spojrzałam na Agatę , która miała minę typu " nie zostawiaj mnie tu , nie dam rady". Chciałam iść do domu ale nie mogłam patrzeć na Age. Wiedziałam ,że sobie nie poradzi.
- Nie, nie trzeba. Dziękuję.
- Dobrze, dobrze... Idźcie. - Poklepała mnie po ramieniu a moja przyjaciółka podziękowała mi. Gdy byłyśmy już przy sklepiku zidentyfikowałam Filipa.
- Stoi tam - Wskazałam telefonem chłopaka.
- Jest z kolegami!
- Życie!
- Zaraz się zesram.
- Agata! Dasz rade! No idź że tam, idź! - Wypchnęłam ją a sama oparłam się o ścianę  aby móc przyglądać się całej sytuacji. Nie ma problemu bo wszystko słyszę. Podeszła do niego bliżej ale kiedy on zorientował się ,że Agata kieruję się w jego stronę, ona momentalnie wykonała obrót na jednej nodze i skierował się do mnie. Ja tradycyjnie Klepnęłam się w czoło. Chciała do mnie dojść jak najszybciej ale Filip widząc śmieszne zachowanie Agaty, złapał ją za nadgarstek. Dziewczyna jak to ona, przekląła pod nosem. Odwróciła się znowu w jego stronę.
- Chciałaś mi coś powiedzieć? - Zrobił pytającą minę.
- Yyyy, nie.
- Jasne, to po co tu szłaś? - Uniósł jedną brew do góry.
- Czy naprawdę musimy rozmawiać przy tych imbecylach? - Nerwowo powiedziała. Filip spojrzał za siebie na kolegów i odszedł trochę w środek korytarza, stanął i założył ręce na piersi.
- Słucham. - Powiedział stanowczo.
- Czy to prawda ci wczoraj powiedziałeś?
- A gdyby to nie była prawda?
- Odpowiedz....
- Tak Ci na tym zależy?
- Filip! - W tym momencie spora część korytarza spojrzała na Age. - Na co się tak patrzycie?! - Wszyscy powrócili do swoich poprzednich czynności.
- Pytam czy Ci zależy. - Wsadził ręce do kieszeni.
- A jeśli?
- A jeśli miałem wyzwanie?
- To wzięłam to na poważnie. Z Tobą się nie da rozmawiać! - Ponownie się odwróciła i chciał znów iść do mnie ale on ponownie złapał ją za nadgarstek i skierował do siebie.  - No co chcesz!
- Nie dałaś mi dokończyć, a jeśli miałem wyzwanie - Agata chciała mu przerwać ale on przyłożył jej palec do ust - Powiedzieć szczerą prawdę? Liczyłem ,że mnie wyśmiejesz ale najwidoczniej nie jesteś taka głupia jak przy Maćku.
-Słucham?!
- Wciąż mi nie wierzysz? Może mam uklęknąć i to wykrzyczeć? - Jak powiedział tak też zrobił, ale nic nie wykrzycza
- Wstawaj durniu ! - Dziewczyna zakryła twarz wolną dłonią. - Możesz zacząć gadać tak, abym Cię zrozumiała?
- Dobrze. - Wstał - A więc, tak podobasz mi się, tak i to bardzo, tak KOCHAM CIĘ - Wyróżnił te słowa - Tak od dawna, i tak chcę żebyś była damą mego serca. Może to brzmi dziwnie i śmiesznie ale miłość jest piękna a jeżeli kochasz różne głupie rzeczy mówisz...
- Boże... - Przyłożyła dłoń do ust.
- To chyba nie będzie potrzebne - Odsunął jej tą rękę. I.. Pocałował. To wyglądało tak pięknie, że łzy same mi poleciały. Ale ze szczęścia! Jestem nieuleczalną romantyczką. Scena rodem z dobrego filmu romantycznego.
Okey! Nie będę im przeszkadzać. Może wrócę do domu? Tak!
***
Zastałam ciocie w dziwnym nastroju. Usiadłam na przeciwko i zaczęłam rozmowę.
- Wszytko gra? - Zaniepokoiłam się.
- Nie. - Stanowczo , hamując łzy odpowiedziała.
- Ciocia? Co się stało? Chodzi o tatę? - Zapytałam.
- Nie chodzi o to. Tak w ogóle dlaczego nie jesteś w szkole?
- Pani mnie zwolniła.
- To w sumie dobrze. Słuchaj - Zbliżyła się do mnie.  - Pójdziesz teraz na górę, spakujesz wszystkie potrzebne rzeczy, ale te najważniejsze, bo nie ma czasu! I zawiozę Cię do jeszcze większego zadupia niż to. - Mówiła bardzo poważnie.
- Co? ! Ale dokąd?! Muszę się pożegnać! Nie mogę tak zniknąć bez słowa! Ciociu! Dlaczego?  - Popłakałam się.
- Nie ma czasu na pożegnania. Twojego ojca zabili bo mają coś do naszej rodziny bandyci. Nie wiem co ale się dowiem. Chcę żebyś była bezpieczna rozumiesz? Dlatego każda z nas musi natychmiast opuścić to miejsce. Ja wyjadę za granicę a Ty zostaniesz w Polsce. Zawiozę Cię na wieś. To miejsce gdzie masz swój domek. Coś jak obóz na całe życie. Nie chodzisz do szkoły, uczą Cię tam. Jest już tam kilka osób. Miejsce do , którego Cię wioze to Krętaczów. Nie ma tam bloków ani nic. Bardzo mała miejscowość. Nie można wjechać tam bez karty obozowej. Tak będzie najlepiej. Twoich przyjaciół sama poinformuje oraz szkołę. Nie musisz się martwić. A teraz bez słowa idziesz na górę i się pakujesz. Czekam w samochodzie.  -Powiedziała bardzo szybko po czym wyszła z domu i w siadła do auta. Nie miałam wyboru. Ale dlaczego my?! Czy to szansa na lepsze życie? Jak? Skoro nie będę mieć rodziny... Zdobędę prawdziwych przyjaciół? Takich jak Agata i Filip? Czemu właśnie kiedy w szkole zaczęło się układać muszę wyjeżdżać? Co będzie z rezerwatem?! Co będzie z Agą? Zaczęłam szlochać pakując się i rozmyślając o przebiegu zdarzeń.
Bez sensu. Równie dobrze mogłabym popełnić samobójstwo ale bardzo skrzywdziłabym ciocię Gosię... Tak bardzo chcę umrzeć... Po co przychodziłam Boże na świat skoro nie spotyka mnie nic dobrego? Co masz w planach? A może. .... Co mam zrobić żeby zaczęło się układać? Gdzie znajdę odpowiednie puzzle do tej układanki? Gdzie szukać ? Co zrobić .....

****************(**(*((((((*************

*INFORMACJE O MIASTACH ITP. NIE SĄ PRAWDZIWE*

             N¡c

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz