ROK PÓŹNIEJ.
Czerwcowe słońce przebijając się przez zasłony obudziło mnie o ósmej. Rano. Chciałam iść dalej spać ale brzuch nie popierał tego pomysłu. Wstałam więc ociężale jak stary kocur i ogarnęłam swoją osobę. Na śniadanie postanowiłam zjeść naleśniki, które niestety trzeba robić samemu. Wszystko trzeba robić samemu. Obiad, kolację, pranie - Samodzielność na najwyższym poziomie. Po zjedzeniu posiłku zabrałam się za kończenie mojego rysunku. Rysunku całej ekipy z mojego pokoju. Czyli cztery osoby. Ja, wiecznie chorujący Seba, Grzesiek i Asia. Dopiero tu, ludzie dostrzegli mój talent. Wszyscy mówili ,że to co rysuje wygląda jak czarno-biała fotografia. Z czasem sama to zauważyłam. Mój talent jest bardzo rzadki. To naprawdę wygląda jak zdjęcie! Potrafię wyobrazić sobie scenę, ale tylko ludzi ,których pamiętam tzn. Wygląd. I przelać to na kartkę papieru. Niestety tylko ołówkiem, kredkami wszystko zawsze psuje więc postanowiłam pozostać przy odcieniach szarości. Pracowałam nad tym ale też nad drobnostkami.
Posiadam również zeszyt A4 czysty, w którym znajdują się osoby ,których nigdy nie zapomnę. Rzecz jasna, rysuje ich wszystkich. Jedną szczególną osobą jest tam Maciek, o nie, nie. Nie ten Maciek. Rembol, tak, kolejny youtuber. Myślałam ,że okaże się dupkiem a spędziłam z nim najlepsze chwile w ferie. Mimo , że złamałam nogę i mam z nią teraz problemy to nigdy nie zapomnę tych dni. Niestety nie mógł przyjechać na wakacje ale za to atrakcji zapewnią mi inne osoby. Aż się boję pomyśleć kto... Niestety wiem. Mają przyjechać już jutro, a ja mam nadzieję ,że mnie przy tym nie będzie. Nie chcę słuchać narzekania " To jest chore! Nienormalne! Mieć mieszane pokoje? ! ". Tak. W pokoju może być i chłopak i dziewczyna. Wszyscy do tego przywykli ale kto wie jak zareagują inni... O kim mówię? O kolejnych youtuberach! Tym razem będzie ich więcej , co najgorsza... w pokoju jest dwanaście miejsc, a nas tylko czworo, i może ich przybyć nie wiadomo ilu... I to sami faceci. Dlaczego nasz pokój? Bo inne są zapełnione. Asia Śpi pod oknem na przeciwko mnie, obok niej z prawej strony śpi Grzesiek a obok mnie - Z prawej - Seba. Co oznacza, że miejsca obok mnie i Asi są wolne i boimy się najgorszego ... Że ktoś zajmie to miejsce.
No oczywiście szpan i takie rzeczy są, podjarka... Ale jednak będziemy czuć się nie komfortowo a może i niebezpiecznie..... Nie znamy ich a tym bardziej, że to płeć przeciwna.
Nagle do pokoju wparowała Asia.
- Oni będą dzisiaj! - Entuzjastycznie powiedział i usiadła obok.
- Że.... CO?! - Zamknęłam szkicownik i bardzo się zdziwiłam. - Jak to? O której godzinie?
- Mają być o piętnastej. ....A jest za dziesięć. Nie cieszysz się?
- No cieszę ale nie przygotowałam się na to! Wiesz co, napisz mi jak tu wejdą i sobie pójdą bo i tak miałam zamiar stąd iść jak przyjadą. - Wzięłam telefony z szafki nocnej i powędrowałam na świetlice. Za sobą usłyszałam wołanie Asi "Tośka!?" Ale to olałam. Idąc długim korytarzem spostrzegłam ,że owi lokatorzy właśnie są na miejscu i taszczą bagaże. Przyjechało też mnóstwo fanów ale dużo, dużo wcześniej. Za nim skończył się rok szkolny. Zobaczyłam tylko Stuu bo dalej postanowiłam przyspieszyć żeby być już w świetlicy.
~ OCZAMI ASI~
Co jej odbiło? Zawsze chciała ich poznać. Przynajmniej Seba - co się rzadko zdarza i Grzesio przyszli i nie zostawili mnie tu na pastwę losu.
- Chłopaki? Wam też tak serce biję?
- Gdyby nie biło to bym już nie żył! - Odpowiedział Sebastian ,który wszystko bierze dosłownie.
- Ale z Ciebie debil, tak bije. Gdzie Antka? - Zapytał Grzesiek.
- Nie mam pojęcia. Zwiała. - Odparłam na odwal się i ucichłam bo usłyszałam śmiech za drzwiami. Byłam pewna ,że to oni. Boże! Stan radości we mnie momentalnie wzrósł kiedy ujrzałam mojego idola nad idolami - Dissu. Wszedł jako jedyny reszta stała na korytarzu i czekała aż Przemek ogarnie sytuację.
- Elo ziomeczki, Przemek jestem, o! Dziewczyna? - Zrobił dziwną minę po czym zrzucił torbę na łóżko obok mojego ale trochę dalej, nie bezpośrednio. Zaczął patrzeć na mnie oczekując odpowiedzi.
- Pokoje są mieszane. Nie poinformowali was? - Starałam się nie strzelać głupich min.
- Poinformowali ale jedna? Co to ma być! Proszę państwa! Tak rośnie pedofilia! - Wesoły jak zwykle Adam - Naruciak powiedział i stanął na środku.
- Ej no przesuń się! Miejsce blokujesz! - Wtrącił Dubiel. Ilu ich tu jest?! Rany boskie. Marcin zrobił to czego nie chciałam. Zajął miejsce obok mnie.
- Marcin, tak nie zaruchasz! Człowieku! - Kolejny! Stuu wszedł do środka i usiadł na skos mnie. Ale nagle Adaś stwierdził ,że on chcę tam spać i się zamienili. Ostatecznie ujrzałam Karolka. Matko i córko.
- Ooo .... Dubiel. - Zrobił dziwną minę.
- Jenny ja nie, bo tam są brudne i jakieś obrzygane łóżka są! - Zaczął się tłumaczyć. Wszyscy ciśli z niego beke oprócz Seby.
- A no faktycznie... - Powiedział Dissu patrząc na łóżko Karola - Współczuję.
- W ogóle czemu tu jest jedna dziewczyna? Co to panienka do zabawy ?- Ponownie spytał Stuart. Wszyscy zaczęłli dyskutować ,że to dziwne itp. Doszukiwali się odpowiedzi ale ja też jej nie znałam. Kiedy trochę ucichli Adam skierował się do Karola.
- Tu masz wolne czyste łóżko. - Wskazał na miejsce Tosi.
- Nie e. Ono jest zajęte. - Krzykiem oznajmiłam bo normalnie nie byłoby mnie słychać.
- Co?! Kto tu śpi? Szybko ! Pełne imię i nazwisko ! Już, w tym momencie. - Humorystycznie powiedział Naruciak.
- Antonina. - Powiedziałam od nie chcenia.
- Co to za imię ?! Ja idę do jej rodziców! - Udawał oburmaszenie.
- E! Eee Ej! Tosia to bardzo ładne imię ! - Wtrącił się Marcin, zapewne broniąc siostry.
- Tyle ,że ona nie ma rodziców. - Powiedziałam.
- O jej jak mi przykro... - Odezwał się Adam.
- Naruciak ! Zamknij się - Opieprzył Go Karol bo powiedział to w dość chamski sposób. - Co się stało jeśli można wiedzieć .
- Mamę straciła jak była malutka a ojca rok temu ktoś jej zamordował. Ale nie wspominajcie , że wam to powiedziałam jeżeli w ogóle macie zamiar się do niej odzywać. - Przeczesałam włosy i posmutniałam.
- O boże, dlaczego mielibyśmy się do niej nie odzywać ?- Zapytał Dissu.
- Bo większość z waszych fanów krytykuje ją za oczy, imię i cerę. Że jest blada, sierota i takie tam. Nie zagłębiam was w ten temat. - Wzięłam telefon i położyłam się na łóżku.
- Nie mam takiego zamiaru. - Powiedział Karolek.
- Podpisuje się pod tym! - Dodał Przemek. Reszta pokiwała główą. - Dobra, trzeba się ogarnąć! Zaraz spotkanie. Ruszajcie dupy! - Krzyknął wesoło. Nie sądziłam , że będzie mi się z nimi tak lekko rozmawiać . O proszę! Poszło jak po maśle. Tak na boku, chciałabym mieć takie oczy jak Tosia. Kiedyś miała normalne ale jedno oko zrobiło się niebieskie z czasem. Opowiadała mi ,że jedyną osobą jaką zna o takich tęczówkach jest jej przyjaciel Filip.
~OCZAMI TOSI~
Siedziałam na ławce i czekałam niecierpliwie na wiadomość. Po chwili zobaczyłam ,że Asia kieruję się w moją stronę. Szczerze się uśmiechnęłam bo wolałam słyszeć jej relacje niż czytać emotkami wysadzonego SMS-a. Podeszła do mnie z telefonem w ręku i nie miała dobrej miny.
- Co jest? Błagam nie mów, że to jacyś idioci...- Klepłam się w czoło.
- No niestety...- Przewróciła oczami. - Co najgorsza, łóżka od strony drzwi były nie ogarnięte i miejsca obok nas... Ktoś zają. - Uśmiechnęła się smutno.
- Kto w ogóle przyjechał? Jak się rozmieścili? - Zapytałam.
- Nie uwierzysz. ....Przemek! !! - To powiedziała radośnie gdyż owy Dissowsky jest idolem Aśki. - Karolek, Dubiel, Stuu i Naruciak... - Zażenowana odparła.
- Co?! Oni są... Yyy, znaczy nic do nich nie mam ale... Kto śpi obok nas?
- Ja się muszę szczycić Marcinem a Ty Adamem... Obok Marcina jest Przemek a obok Adama - Stuart. Karol Śpi obok Przemka. Boże, będzie teraz niezły misz-masz z tymi imionami. W ogóle wparowali jak jakieś dziki! Co za teksty padały... "Nie zaruchasz" albo "Tak rośnie pedofilia".... To będą nieźle pokręcone wakacje. - Pokręciła głową po czym lekko się za śmiała.
- O matko sałatko... Muszę Ci przyznać rację. . - Również się zaczęłam śmiać.
- Wiesz co? Kilka minut temu zaczęło się spotkanie z widzami. Idziemy?
- No oczywiście ! Nie można przeoczyć takiej okazji, w końcu mamy z nimi tylko pokój! - Powiedziałam żartobliwie a potem poszliśmy do sali w, której odbywało się spotkanie.
Po wejściu wszyscy byli już na miejscach więc stanęliśmy z tyłu ludu ale wszystko widziałam bo osób nie było też nie wiadomo ile. Nastał czas pytań. Dużo osób miało rękę w górze,wybierał Stuu. Wskazał na jedną dziewczynę.
- Dlaczego was tyle przyjechało? - Spytała piskliwym głosem. Przypomniała mi się pewna osoba. - Magda.
- Boo... No tak wyszło a po za tym Naruciak boi się zostać samemu w domu i.. - Zaczął Karol.
- Ej! Nie mów o mnie tylu rzeczy przy Ciurakach, Kotkach i innych! Nie muszą wszystkiego wiedzieć. - Zrobił minę pedofila. Cała sala zaczęła się śmiać.
- Kolejna osoba. ..O! Ty, jedyny chłopak się zgłasza. - Stuart wybrał jakiegoś dzieciaka z korytarzu "I". Nazwaliśmy go tak ponieważ przeważnie tam lądują same imbecyle.
- Czemu macie pokój z fanami?
- Znaczy my tak naprawdę nie wiemy czy to nasi fani, a chcieliśmy bardzo tu przyjechać po relacjach innych i. ... Zajęliście wszystkie "lokale" więc pozostał nam pokój z sympatyczną dziewczyną i tajemniczą dziewczyną oraz dwoma chłopakami. - Stuu się uśmiechnął i spojrzał w stronę Asi.
Oczywiście nie obeszło by się bez obgadywania niektórych osób.
Po milionach pytaniach Przemek poprosił o ciszę.
- Chciałem jeszcze na wstępie powiedzieć ,że nie życzymy sobie czegoś takiego, że kogoś oczerniacie bo ma bladą cerę czy też dziwne oczy bo takie rzeczy już tu słyszałem! - Popatrzył na mnie co mnie zdziwiło ale szybko zorientowałam się ,że pewnie Asia puściła farbę o tych obelgach ,którymi się nawet nie przejmowałam bo po prostu jestem przyzwyczajona. To jak z hejtami na YouTube. Po spotkaniu Asia poszła na swoje zajęcia konno a ja postanowiłam zmienić gazetkę na naszym korytarzu. Tylko u nas się coś dzieję bo na pozostałych piętrach nikomu się nie chcę zajmować tą sprawą a reszta piętr jest dla przyjezdnych w ferie i wakacje. U nas znajduje się ciekawostka dnia, rozkład zajęć i inne rzeczy.
Na dworze większość ludzi obserwowała każdy ruch chłopaków. Jedna z fanek nawet wzięła po nich jedzenie co było dość dziwnym widokiem dla mnie. Poszłam do pokoju odnieść nie potrzebne szpilki i "nadziałam" się na Marcina.
- O cześć! Ty jesteś Tosia? - Spytał podając mi dłoń.
- Tak, Ty zapewne Marcin. - Grzecznie się uśmiechnęłam.
- Trudno stwierdzić co innego - Zaśmiał się - Masz zajebiste oczy. Sorry za wyrażenie. - Ponownie się uśmiechnęłam po czy podziękowałam i każde z nas poszło w swoją stronę.
Jak na razie jest okey. Miłe powitanie, nie w śród tłumu ,którego nie znoszę. To coś dla mnie! Poprawiłam drobne rzeczy w gazetce co zajęło mi około dwudziestu minut bo u mnie wszystko musi być perfekcyjnie zrobione po czym skierowałam się na dwór żeby odebrać Asie z zajęć. Kiedy byłam przed wejściem do budynku usłyszałam "Nie! To jest Tosia" a po dosłownie sekundzie poczułam na sobie zimną wodę. Zostałam oblana. Spojrzałam w górę na balkon i zauważyłam Marcina, Adama i Stuu.
- Dziękuję, ale nie jest mi gorąco. - Spokojnie oznajmiłam.
- Przepraszam! Myśleliśmy ,że to ktoś inny.. - Powiedział Stuart a ja odeszłam w kierunku stajni. Asia wychodząc obrzuciła mnie dziwnym spojrzeniem. Kiedy już podeszła zaczęła się śmiać, pewnie z tego, że cała byłam mokra.
- Nie pytaj. Chodź. Zimno mi. - Stanowczo stękłam i pokierowałam się aby zmienić ciuchy. Po drodze spotkałam również mokrego Karola.
- Cześć. .
- Cześć.
- Co wy mnie pomyliliście z nią?! - Skierował się do chłopaków i wskazał rękami na mnie.
- To było nie chcący! - Zaprotestował Naruciak.
- Przeż ja nie jestem taki ładny! - W tym momencie poczułam rumieńce. Wyminęłam Karola w progu i poszłam razem z Asią do pokoju.
- OCZAMI ADAMA ~
- Jacy z was idioci! Poważnie? Biedna dziewczyna . - Karol zaczął się śmiać wykręcając koszulkę.
- Jezu no! Każdemu się zdarza! - Zaczęliśmy się ze Stuu tłumaczyć.
- Mówiłem im! - Wtrącił Marcin.
- Poważnie jest taka ładna? - Zapytał Stuart.
- Noo. - Przytaknął Karol.
- Przecież ponoć blada i w ogóle! - Powiedziałem.
- Może i blada, ale taki kolor skóry jej pasuje, a oczy to mnie urzekły po prostu! - Rzekł zafascynowany Dubiel.
- No oczy ma nieziemskie! - Dodał Karolek. - Włosy z resztą też. Ale no! Nie samą urodą człowiek żyje także... Może to kolejna pusta laska albo psychofanka.
- Gdyby nią była to warowała by jak pies kiedy przyjechaliśmy i pchała w kolejce po zdjęcie czy coś. - Powiedział Przemek.
~ OCZAMI TOSI ~
Przebrałam się a włosy swobodnie rozpuściłam bo na takim suszu same wyschną. Zabrałam się za dalsze rysowanie mojego "arcydzieła".
- A co z Agatą? - Walnęła nagle Asia.
- Ale pytasz ogólnie czy o.... - Ah no tak! Nie wspomniałam o tym, że moja przyjaciółka zaszła w ciążę i jest w dziewiątym miesiącu. Co najgorsza nie z Filipem a z przypadkowym gościem...
- O małego.
- Kiedy ostatnio do niej dzwoniłam mówiła ,że strasznie kopie a po za tym nic się nie zmieniło oprócz wielości brzucha. - Uśmiechnęłam się.
- Wybrała już imię?
- Po ciężkiej walce naszej propozycji z jej... Wybrała Fabian. Dobrze ,że wybiłyśmy jej z głowy tego Kosmo.
- Noo , miały by dzieci z niego beke. - Zaczęliśmy się śmiać. Przegadałyśmy całe popołudnie. W końcu nastał wieczór a nam nie chciało się robić kolacji ani nawet jeść czegoś "słonego" więc upiekłyśmy szarlotke z polewą kakaową. Wszyscy zjedli po kawałku i zostało jeszcze tego sporo. Dochodziła dwudziesta pierwsza. Jak zwykle czytałam książkę bo niestety potrafię zasnąć dopiero po północy co mi strasznie dokucza. Grzesiek grał na telefonie, Seba u lekarza a Asia pisała ze swoim bratem zza granicy. Brakowało jedynie naszych tymczasowych lokatorów. O wilku mowa! Jak na zawołanie po tej myśli drzwi otworzyły się a do środka wszedł Marcin i Przemek. Wydaje mi się ,że Dissu jest najbardziej ogarnięty z tej piątki. Chociaż pozory mylą...Po chwili dołączyła reszta.
- Nie no, ja tu będę jedynym kulturalnym człowiekiem i się przywitam bo widzę ,że wy nie macie zamiaru. - Podszedł do mnie i podał dłoń - Przemek, ale to raczej wiesz. - Uśmiechnął się.
- Tosia. - Również podałam dłoń i z grzeczności wstałam.
- Przepraszam Cię bardzo ale my z Karolem już się przywitaliśmy. - Powiedział Marcin oburzająco.
- Ale ja tu nie mówię o was! - Zmierzył wzrokiem Stuu. Po tym zdarzeniu "pędzel" przedstawił siebie i Adama ,który gestem się przywitał. Dubiel i Disowskyy leżeli na łóżku a reszta chłopaków rozpakowywała się.
- Boże nie chcę mi się... - Westchnął Adam.
- Trzeba było wcześniej ogarniać rzeczy, tak jak my.
- Dobra, dobra Marcin nie chwal się.. - Odrzekł Karolek.
- Co tak cynamonem pachnie? - Stuart pociągnął nosem. - Czujesz Marcin?
- No coś tam czuję...
- To chyba ciasto. - Uśmiechnęła się Asia.
- Gdzie?! - Zapytali równocześnie Stuu i Marcin.
- A kuchni . - Odparła Asia śmiejąc się.
Chłopcy poszli do pomieszczenia a wrócili z kawałkami szarlotki w dłoniach.
- To jest pyszne! Koniecznie chcę przepis. Justyna będzie piekła. - Stuu zaczął się śmiać i reszta też. Potem chwilę rozmawialiśmy wszyscy, zdjęcia, krótkie nagrania do vlogów i takie tam. W końcu każdy zgasił swoją lampkę nocną i poszedł spać. Oprócz mnie.
Ciekawe jak to się wszystko potoczy. Czy będzie tak super jak z Maćkiem czy może beznadzieja jak z Łukaszem? Wolę się trzymać pierwszej wersji. Na pierwsze oko wydaję mi się ,że najbardziej dogadywać będę się z Przemkiem. Może i z Marcinem... Placek został cały zjedzony co mnie cieszy bo to oznaka dobrych gospodyń w przeszłości dla nas. Uśmiechnęłam się w duchu. Zaczęłam myśleć o następnym rysunku. Może narysuje jak zostałam oblana wodą? Lub przyjazd chłopaków? Hymm...To by mogło nieźle wyglądać. Poczułam ,że zaczyna mnie trochę noga boleć. To znaczy ,że czas na leki! Sięgnęłam na półkę i nkezdarnie wzięłam proszek. Coś spadło. Miałam tylko nadzieję, że nikt się nie obudzi. Nie chcę robić złego wrażenia i być powodem nie przespanej nocy.
- Co Ty robisz? - Usłyszałam szept z lewej strony. No nie. Złośliwość losu.
- Przepraszam , że Cię obudziłam. - "Odszepnęłam paląc się ze wstydu.
- I tak nie spałem, pytam co łykasz?
- Tabletkę na nogę. - Odpowiedziałam.
- A co z nią jeśli można wiedzieć? - Zapytał Adam.
- Problemy.
- Ahamm...- I na tym zakończyła się nasza rozmowa. Ja w końcu zasnęłam po dłuższym czasie a Naruciak? Nie mam bladego pojęcia.
****
Nicole♥
niedziela, 17 stycznia 2016
niedziela, 3 stycznia 2016
Rozdział 2.
Dzień zaczął się całkiem dobrze. Zjadłam śniadanie co się rzadko zdarza i wyrobiłam się bez pośpiechu cioci. Uśmiechnęłam się do siebie przeglądając się w lustrze i od razu poprawił mi się humor. Wzięłam kanapki i termos z herbatą, ubrałam buty, pożegnałam się i wyszłam. Słońce drażniło mnie jak zwykle a dzieci o mało mnie nie zabiły. Latały tu i tam.
Plątały się pod nogami ale idzie przeżyć. Na schodach "budy" zobaczyłam Agatę. Pomachałam jej i podeszłam do niej.
- Hejo - Wesoło powitała mnie przyjaciółka.
- Cześć. - Krótko ucięłam, to z mojej strony nie oznacza nic chamskiego, tak po prostu już się witam.
- No mów! - Spojrzała na mnie niecierpliwie oczekując odpowiedzi.
- Ten chłopak...Maciek! Jest synem koleżanki mojej ciotki! Wiesz co to oznacza? - Spuściłam głowę w dół i szybko ją uniosłam widząc jak Filip bacznie się nam przypatruje. - Jest duże prawdopodobieństwo, że on będzie u mnie stałym gościem! Czego sobie nie życzę..A ten co? - Ostatnie "zdanie" powiedziałam ciszej kierując wzrok na naszego obserwatora.
- Właśnie nie wiem! A tak na marginesie, jeżeli on! - Spojrzała na chłopaka , który wchodził do szkoły - Ma składać Ci wizyty, informuj mnie o tym. - Puściła mi oczko i zalotnie się uśmiechnęła. Ja tylko przewróciłam oczami i weszłam razem z nią do środka. Jak codzień odwiedziłam sklepik aby nabyć jabłko. Potem poszłyśmy pod sale fizyczno-chemiczną, pierwsza chemia. Ech. Nasza pani strasznie smęci. Kiedy nadeszła pora na lekcje jak co roku przydzieliła nas do ławek. Tym razem to Filip będzie mi towarzyszyć. Usiadłam z prawej strony ławki i szybko się wypakowałam. Kiedy pani coś tam tłumaczyła ruszyłam do boju.
- A Tobie co się dzisiaj tak lampka włączyła? Hymn? - Szepnęłam przenikliwie.
- O czy Ty do mnie mówisz? - Udawał głupka.
- Jak już coś to nie " o czy" tylko "o czym" i dobrze wiesz. Co o nas gadałeś swojemu koledze - Wskazałam oczami na Maćka.
- Nie mówiłem nic złego. Kobieto, ja tylko próbuje kokietować twoją przyjaciółkę! Ale wątpię ,że mi to wyjdzie jak ślini się do Maćka jak pies! Jeszcze z nim siedzi. - Zaczął wymachiwać rękoma aż pani zwróciła nam uwagę.
- Aaa... Nie jesteś kolejnym kretynem , który nie wie jak mam na imię i uważa mnie za idiotkę? - Mój głos złagodniał a oczy nabrały nadziejnego blasku.
- Nie....Nigdy tak nie uważałem, Coco - uśmiechnął się życzliwie - Jesteś mądra, miła i śliczna, a imię to tylko imię, zawsze można używać zdrobnienia, Tosiu. - Po tych słowach rozpromieniałam na całej twarzy. Moje serce zostało przepełnione radością a policzki zarumieniły.
- Dziękuję.
- Długo mam jeszcze czekać Tobiaszewski?! Flirt po lekcji i randki też! Teraz włóż ten zadufany kinol w książkę i kurde czytaj jak przystało na ucznia! Chyba ,że wolisz kartkówkę? - Krzykła pani Buld.
- Nie proszę pani - Powiedział w sarkaźmie a brzmiało to tak pięknie , że mogłabym słuchać jego głosu w takim tonie cały dzień - Przepraszam. - Pokręcił głową i złapał się za kark po czym spojrzał na mnie i się zaśmiał. Przygłupy klasowe oczywiście wydawały odgłosy typy "Uuuu" ale nikt nie miał zielonego pojęcia, że Filip zabiega o względy nie moje, a Agaty.
Agaty, która zatraciła się całkowicie dla Maciusia. Gdyby tylko wiedziała? Ciekawe jakie byłoby jej nastawienie?
Maciej jest przystojny ale Filip też niczego sobie. Rzekłabym , że ładniejszy! Nie przyglądałam się mu wcześniej. A takie ciacho po klasie chodzi? Ha! Nataniel przy nim wysiada. Czy ja się zakochałam czy myślę prawdę? Może zwariowałam? Spytam kogoś dla pewności. Odwróciłam się w bok.
- Psst! Madzia?
- Czego paskudo? - Chamsko powiedziała.
- Możesz na moment zapomnieć o spinie między nami? - Zakpiłam.
- No dobra, co chcesz?
- Spójrz na Filipa, potem spójrz na resztę, przypomnij sobie Nata, urodę zewnętrzną...Przyjrzyj się jeszcze raz Filipowi...
- Co za Ciacho! - Krzyknęła Magda na całą klasę patrząc na mojego kolegę z ławki, który zdezorientowany nie wiedział o co chodzi. Wszyscy w tym momencie ucichli i skierowali wzrok na Fifiego.
- Słucham? - Spytała zdziwiona nauczycielka a ja lekko zachichotałam.
- Filip jest przystojny! Nie widziałam Cię wcześniej w taki sposób. Mrrr - Posłała mu całusa i dziwnie zamruczała.
- Ugh - Filip wydał z siebie dźwięk w stylu "odrażające".
- Dobra Madziu, już mówiłam FLIRT po lekcji i RANDKI również. Możemy przejść do zadań? Czy ktoś jeszcze chce coś wyznać? - Spytała przenikliwym głosem.
Ciągnęły się godziny nieustannej męki.
Każda lekcja dzisiaj była do kitu. Może dlatego ,że same przedmioty ścisłe? No raczej! Tosia. Klepnęłam się w czoło i wzięłam rzeczy. Ruszyłam do domu, po chwili dołączyła do mnie Agata.
- Ty nie idziesz do siebie? - Zapytałam.
- Chcę, pogadać. Co to za akcja na chemii? - Uśmiechnięta odpowiedziała pytaniem na pytanie.
- No nic! Rozmawiałam z Filipem o tym czemu się tak na Ciebie gapił - W tym momencie przyjaciółka mi przerwała.
- Na mnie?
- No nie na napis "WITAJ SZKOŁO" nad Tobą? Nie przerywaj mi, potem zobaczyłam ,że nasz kolega jest bardzooo urodziwym kwiatem tejże wsi. - Puściłam oczko do Agaty.
- Liczy się też wnętrze moja droga, Maciek ma je złote! Ciągle mi pomagał na lekcjach ! I jego sposób wypowiadania się! Co za poziom elokwencji! Ah... I ten gruby głos...I te oczy! Można w nich utonąć. Chyba Go kocham! Tylko taki stary się wydaje! - Mówiła i mówiła przez pół drogi o nim. Doprowadziło mnie to do szału więc postanowiłam zacząć nawijać o Filipie.
- Wiesz ,że Filip ma różnobarwność tęczówki? Jedno oko zielone , drugie brązowe. I ma bardzo ładny uśmiech, kojący miodowy głos, i... W ogóle. - Starałam się aby brzmiało to jak najbardziej prawdziwie.
- E! Przestań! Przyznaj , że Maciej lepszy! I z Warszawy. - Dźgnęła mnie łokciem w brzuch.
- Jesteś zaślepiona! Dziwny się wydaje. Ma trochę nie odpowiedzialnych rodziców, żeby w takim wieku pozwalać na tatuaż? Jeszcze z wulgaryzmem...- Przyśpieszyłam kroku i się pożegnałam. Wiedziałam ,że Aga nienawidzi chłopców z tatuażami.
- Jakim tatuażem? - Przystanęła.
- Na nadgarstku i ramieniu! - Z satysfakcją krzyknęłam. Przyjaciółce opadła kopara i tylko Pomachała na pożegnanie. Zadowolona z siebie , że choć trochę pomogłam Filipowi weszłam do domu i przebrałam się w pidżamę. Nigdzie nie mogłam znaleźć taty. Pewnie znów się gdzieś zchlał. Do domu wróciłam późno patrząc , że dochodzi siódma. Co my tyle czasu robiłyśmy? Oprócz gadania...? A no! Dodatkowe z plastyki... Ubrałam cienki sweterek i wyszłam zobaczyć czy ojca nie ma w stodole. Zrobiło się naprawdę chłodno. Drzwi od stodoły były zamknięte. Spojrzałam w dół i zobaczyłam czerwoną kałuże. Przykucnęłam i musnęłam palcem po mazi. To krew? Pewnie znów wyżywał się na zwierzętach.. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam więcej krwi. Ciągnęła się od kupy siana. Podeszłam bliżej.
- Tato? - Dłuższa chwila i nic. - Tato?! Jesteś tu gdzieś? - Nie wytrzymałam. Moje najgorsze przeczucia mogą się sprawdzić. Delikatnie wzięłam siano i zobaczyłam męską sylwetkę całą we krwi. Obmyłam twarz mężczyzny dłonią a moje serce biło tak szalenie. Zacząłam płakać kiedy zobaczyłam mojego ojca. Sprawdziłam tętno, nie oddychał...Wzięłam telefon ale nie było zasięgu. W tym miejscu zdarza się to często ale dlaczego w takiej chwili?! Cała drżałam. Nie wiedziałam co mam robić, zdesperowana w płaczu zaczęłam biec do najbliższego szpitalu mimo iż byłam cała we krwi. Po drodze różni ludzie robili mi zdjęcia albo nie wiadomo co. W połowie drogi zatrzymał mnie chłopak. Wysoki, rozpoznałam Go od razu. Chwycił mnie za ramiona i schował się za mną.
- Wybacz ale nie mam czasu! - Mówiłam zapłakana. - Co Ty robisz?! - Złapałam się za głowę, mój tata leży chyba martwy a ja nie mogę mu pomóc bo jakiś youtuber mnie zatrzymał.
- Próbuje schować się przed psychofankami za kimś kto mnie nie zna. Chociaż nie wiem czy nie zachaczyłem o zabójczynie...
- Tak się składa ,że znam cię Łukaszu doskonale, nie mam nastroju do żartów! Chcę pobiec po pomoc dla kogoś bardzo ważnego i bliskiego...Chociaż w tym wypadku nic nie mogę zrobić...Tylko policja...
- Dziewczyno, skąd Ty jesteś?
- Mała miejscowość obok Dukli, Oczyszczółka czy to ważne? Tam biegną.... Teraz tu...
- Kurcze!
Podbiegły do nas dwie blondynki.
- Yyy... Cześć , Halloween za niedługo ale okey, widziałaś gdzieś Yoczooka?
- Przepraszam, nie wiem o kim mówisz.
- Pewnie ze wsi, noo... Yoczuś, Yoczunio! Hello na Yt siedzi! Mieszka w tym mieście idiotko! Łukasz. Jakoś nazwisko na W! Wa... Mniejsza z tym! Muszę Go zobaczyć jestem jego nawierniejszą fanką! I największą! Hello! To mój przyszły mąż xDDDDDDD. - Mówiła jak najęta trzymając w dłoni telefon.
- Tam pobiegł - Wskazałam zupełnie inny kierunek niż w ogóle on mieszka. Odeszły trochę a ja w końcu mogłam pokazać pazurki. - Gdybyś była prawdziwą fanką wiedziała byś jak ma na nazwisko, suko! - Skierowałam się z powrotem do domu i usłyszałam lekkie "dzięki". Zdesperowana usiadłam na krawężniku i postanowiłam czekać aż ciocia Gosia będzie wracać z pracy.
Było niezmiernie zimno i mokro. Czekałam jakieś piętnaście minut i ujrzałam niebieski samochód mojej ciotki. Zatrzymała się.
- Co Ty tutaj robisz dziecko?! Dlaczego jesteś cała we krwi? Coś Ty zrobiła? - Pytała o wszytko kucając przy mnie.
- Tata nie żyje...Ktoś Go zabił. - Powiedziałam hamując łzy.
- Co?! Jezu najsłodszy, wsiadamy do auta. Jedziemy do domu i zawiadamiamy policję. Chodź...- Pomogła mi wstać i wsiąść do samochodu. Ruszyła jak szalona.
Jedyny plus z tej śmierci to pomoc komuś znanemu. Choć i tak to nie ważne. Nikt mi nie uwierzy. Może Agata, która na pewno myśli o Macieju. Dziwnym, Macieju.
Dojechałyśmy na miejsce. Zobaczyłam migające światła radiowozu. Jeden służący zapisywał coś w notesie a pozostali prowadzili zakutego w kajdanki chłopaka. Czym prędzej wysiadłam z wozu jak i moja ciotka.
- Przepraszam ! Co tu się dzieję? - Nerwowo zapytałam policjanta.
- To pani dom? Antonina ? Pański ojciec.
- Wiem. Ale co tu się wyrabia?
- Zamykamy złoczyńce. Czy to problem? Mogę porozmawiać z kimś dorosłym?
- Tak, ja jestem dorosła. - Odezwała się moja ciocia.
- Pański zapewne brat został zamordowany. Trzykrotne cięcia nożem w gardło, brutalne pobicie.
- Boże! Zgnijesz w pierdlu skurwielu! - Krzyknęła. Od razu zidentyfikowałam osobę winną za śmierć mojego ojca. Podeszłam do niego i pewnie spytałam.
- Dlaczego? Co on Ci zrobił? Mów! - Milczał. Nie odpowiadał. - Niech się ino Agata dowie! Gimnazjalisto! A może jesteś starszy? - Sprzedałam mu liścia w twarz. Pobiegłam do domu. Nie mogłam znieść widoku Maćka. Jak on mógł? Moje życie było jest i będzie spaprane, ale żeby aż tak? Co ja Ci Boże zrobiłam?! Za co? Chwyciłam telefon i zadzwoniłam do Agi.
- Halo? Nie mam za bardzo czasu bo szykuję się na randkę! Zgadnij z kim! - Mówiła podekscytowana.
- On nie przyjdzie... Przykro mi.
- Co Ty powiadasz? Nie mów , że jest z Tobą? - Jej głos stał się smutniejszy.
- Niestety jest. Ale w zupełnie innej sprawie. Przez niego za dwa dni przyjdziesz na pogrzeb. Tak mi przykro , okazał się dupkiem. Zabił mi ojca Aga, zaraz Go zamkną. - Popłakałam się poraz kolejny.
- Ty mówisz poważnie...Zaraz tam będę, trzymaj się skarbie! - I słuch zaginął. Moja zawsze gotowa do działania przyjaciółka biegnie żeby pocieszyć mnie. Mnie! Zwykłą, nastolatkę ,która po prostu chcę uwolnić się od tego zasranego życia! Mam takie szczęście!
Tak cholernie szczęście w nieszczęściu. Co za dzień. Zapowiadało się tak pięknie... Filip! Kolejny telefon, to szansa na pomoc.
- Cześć piękna!
- Bardzo śmieszne, mógłbyś przyjść?
- Ja?
- No tak Ty. Jest sprawa do obgadania. Jedna Agata sobie z tym nie poradzi a tylko Ty, Filipie prowadzisz ze mną dość normalną konwersację.
- Agata? Nie, nie mogę.
- Proszę!
- Potrafiłabyś siedzieć w jednym pomieszczeniu z osobą ,która Ci się podoba ale zupełnie ma Cię w dupie? - Do pokoju weszła Agata, nakazałam jej gestem aby była cicho i dałam na głośnomówiący.
- Tak, próbowałabym za wszelką cenę spowodować żeby ta osoba zainteresowała się choć trochę mną.
- Co to w ogóle ma do rzeczy? Co się stało? Przez telefon też można pogadać.
- Mój ojciec nie żyje. Maciuś Go zabił. Nadal sądzisz, że nie masz szans?
- Co proszę?! Nie spodziewałem się tego po tak miłym i elokwentnym chłopaku! - Powiedział w sarkaźmie a moja przyjaciółka nadal nie wiedziała z kim rozmawiam.
- Filip! Ja tu próbuje w takim stanie jakim się znajduje Ci pomóc a Ty mi dupku odmawiasz przyjścia tu i spędzenia czasu z dziewczyną ,która Ci się podoba? Opanuj się chłopie!
- Podobasz się Filipowi? - Spytała Agata.
- Czy ona tam jest? - Usłyszałam.
- Tak.
- Nie, nie podoba mi się Tosia. Ty mi się podobasz. Cześć! - Rozłączył się. Agata zaskoczona wyszła z mojego pokoju a po chwili znów przyszła i tak w kółko. W końcu usiadła obok na łóżku.
- Nie wierzę. I nie wierzę ,że potrafisz być tak ogarnięta kiedy twój ojciec nie żyje. Ja muszę z nim porozmawiać.
- Wątpię ,że będzie chciał ale no dobra. Muszę się umyć.
- Ja dzisiaj u Ciebie zostaję. Rano pójdziemy do mnie po książki. Okey?
- No dobra, ja się idę umyć ! Potem idziemy coś zjeść. - Jak powiedziałam tak też zrobiłam.
Kiedy obydwie już byłyśmy umyte, wyczesane i tak dalej zeszłyśmy na dół do jadalni. Siedziała tam moja ciotka. Zajęłam miejsce obok blatu przy kuchni a Aga na przeciwko mnie.
- Nie mogę w to uwierzyć! Co za ludzie! Tym bardziej ,że to syn mojej przyjaciółki! - Powiedział ciocia.
- Ale ona nie widziała? Czy była z nim w zmowie? - Zapytała Agata.
- No nie wiedziała! Nie wiedziała, syna wcześniej nie znała, myślała, że ma tyle lat na ile się podaje. Co za zwyrodnialec.... Robię gofry, chcecie?
- Jasne! - Stanowczo powiedziałam.
Zjadłyśmy i poszłyśmy spać.
*****
Szybko się ogarnęłyśmy i wyszłyśmy z domu żeby zdążyć do Agi, po książki.
- A jeśli w ogóle nie będzie chciał gadać? - Przerażona dziewczyna zapytała mnie.
- Przecież nic mu nie zrobiłaś! Przestańmy zachowywać się jak dzieci. Mamy po szesnaście lat a jesteśmy tacy dziecinni.....
- Przecież jest XXI wiek! Młodzież się zmienia, a co do tego ,że nic mu nie zrobiłam to....- Zająkała się.
- Agata?
- Ajajaj! Przed wczoraj... Spytał mnie, Filip, czy będę z nim wracać, może chciał mi powiedzieć to co wczoraj usłyszałaś przez telefon wraz ze mną. Zgodziłam się ale potem to samo zaproponował mi Maciek i... Zapomniałam o Filipie i poszłam z Maćkiem a Fifi to widział. Nie wiem czy jest za to zły ! - Zrezygnowana powiedziała.
- On nie jest taki głupi jak wygląda! Mimo , że młody to rozumem przecież jest dojrzały.
- Może masz rację ale dalej mam wątpliwości. Serio zachowujemy się jak dzieci - Zaśmiała się i do końca drogi rozmawiałyśmy o zupełnie innych sprawach. Wzięła książki i poszłyśmy do szkoły. Na progu stała nasza wychowawczyni ze smutną miną. Kiedy podeszłyśmy bliżej zwróciła się do mnie.
- Składam serdeczne kondolencje. Może chcesz pójść do domu? Zrób sobie wolne. - Opiekuńczo powiedziała. Spojrzałam na Agatę , która miała minę typu " nie zostawiaj mnie tu , nie dam rady". Chciałam iść do domu ale nie mogłam patrzeć na Age. Wiedziałam ,że sobie nie poradzi.
- Nie, nie trzeba. Dziękuję.
- Dobrze, dobrze... Idźcie. - Poklepała mnie po ramieniu a moja przyjaciółka podziękowała mi. Gdy byłyśmy już przy sklepiku zidentyfikowałam Filipa.
- Stoi tam - Wskazałam telefonem chłopaka.
- Jest z kolegami!
- Życie!
- Zaraz się zesram.
- Agata! Dasz rade! No idź że tam, idź! - Wypchnęłam ją a sama oparłam się o ścianę aby móc przyglądać się całej sytuacji. Nie ma problemu bo wszystko słyszę. Podeszła do niego bliżej ale kiedy on zorientował się ,że Agata kieruję się w jego stronę, ona momentalnie wykonała obrót na jednej nodze i skierował się do mnie. Ja tradycyjnie Klepnęłam się w czoło. Chciała do mnie dojść jak najszybciej ale Filip widząc śmieszne zachowanie Agaty, złapał ją za nadgarstek. Dziewczyna jak to ona, przekląła pod nosem. Odwróciła się znowu w jego stronę.
- Chciałaś mi coś powiedzieć? - Zrobił pytającą minę.
- Yyyy, nie.
- Jasne, to po co tu szłaś? - Uniósł jedną brew do góry.
- Czy naprawdę musimy rozmawiać przy tych imbecylach? - Nerwowo powiedziała. Filip spojrzał za siebie na kolegów i odszedł trochę w środek korytarza, stanął i założył ręce na piersi.
- Słucham. - Powiedział stanowczo.
- Czy to prawda ci wczoraj powiedziałeś?
- A gdyby to nie była prawda?
- Odpowiedz....
- Tak Ci na tym zależy?
- Filip! - W tym momencie spora część korytarza spojrzała na Age. - Na co się tak patrzycie?! - Wszyscy powrócili do swoich poprzednich czynności.
- Pytam czy Ci zależy. - Wsadził ręce do kieszeni.
- A jeśli?
- A jeśli miałem wyzwanie?
- To wzięłam to na poważnie. Z Tobą się nie da rozmawiać! - Ponownie się odwróciła i chciał znów iść do mnie ale on ponownie złapał ją za nadgarstek i skierował do siebie. - No co chcesz!
- Nie dałaś mi dokończyć, a jeśli miałem wyzwanie - Agata chciała mu przerwać ale on przyłożył jej palec do ust - Powiedzieć szczerą prawdę? Liczyłem ,że mnie wyśmiejesz ale najwidoczniej nie jesteś taka głupia jak przy Maćku.
-Słucham?!
- Wciąż mi nie wierzysz? Może mam uklęknąć i to wykrzyczeć? - Jak powiedział tak też zrobił, ale nic nie wykrzycza
- Wstawaj durniu ! - Dziewczyna zakryła twarz wolną dłonią. - Możesz zacząć gadać tak, abym Cię zrozumiała?
- Dobrze. - Wstał - A więc, tak podobasz mi się, tak i to bardzo, tak KOCHAM CIĘ - Wyróżnił te słowa - Tak od dawna, i tak chcę żebyś była damą mego serca. Może to brzmi dziwnie i śmiesznie ale miłość jest piękna a jeżeli kochasz różne głupie rzeczy mówisz...
- Boże... - Przyłożyła dłoń do ust.
- To chyba nie będzie potrzebne - Odsunął jej tą rękę. I.. Pocałował. To wyglądało tak pięknie, że łzy same mi poleciały. Ale ze szczęścia! Jestem nieuleczalną romantyczką. Scena rodem z dobrego filmu romantycznego.
Okey! Nie będę im przeszkadzać. Może wrócę do domu? Tak!
***
Zastałam ciocie w dziwnym nastroju. Usiadłam na przeciwko i zaczęłam rozmowę.
- Wszytko gra? - Zaniepokoiłam się.
- Nie. - Stanowczo , hamując łzy odpowiedziała.
- Ciocia? Co się stało? Chodzi o tatę? - Zapytałam.
- Nie chodzi o to. Tak w ogóle dlaczego nie jesteś w szkole?
- Pani mnie zwolniła.
- To w sumie dobrze. Słuchaj - Zbliżyła się do mnie. - Pójdziesz teraz na górę, spakujesz wszystkie potrzebne rzeczy, ale te najważniejsze, bo nie ma czasu! I zawiozę Cię do jeszcze większego zadupia niż to. - Mówiła bardzo poważnie.
- Co? ! Ale dokąd?! Muszę się pożegnać! Nie mogę tak zniknąć bez słowa! Ciociu! Dlaczego? - Popłakałam się.
- Nie ma czasu na pożegnania. Twojego ojca zabili bo mają coś do naszej rodziny bandyci. Nie wiem co ale się dowiem. Chcę żebyś była bezpieczna rozumiesz? Dlatego każda z nas musi natychmiast opuścić to miejsce. Ja wyjadę za granicę a Ty zostaniesz w Polsce. Zawiozę Cię na wieś. To miejsce gdzie masz swój domek. Coś jak obóz na całe życie. Nie chodzisz do szkoły, uczą Cię tam. Jest już tam kilka osób. Miejsce do , którego Cię wioze to Krętaczów. Nie ma tam bloków ani nic. Bardzo mała miejscowość. Nie można wjechać tam bez karty obozowej. Tak będzie najlepiej. Twoich przyjaciół sama poinformuje oraz szkołę. Nie musisz się martwić. A teraz bez słowa idziesz na górę i się pakujesz. Czekam w samochodzie. -Powiedziała bardzo szybko po czym wyszła z domu i w siadła do auta. Nie miałam wyboru. Ale dlaczego my?! Czy to szansa na lepsze życie? Jak? Skoro nie będę mieć rodziny... Zdobędę prawdziwych przyjaciół? Takich jak Agata i Filip? Czemu właśnie kiedy w szkole zaczęło się układać muszę wyjeżdżać? Co będzie z rezerwatem?! Co będzie z Agą? Zaczęłam szlochać pakując się i rozmyślając o przebiegu zdarzeń.
Bez sensu. Równie dobrze mogłabym popełnić samobójstwo ale bardzo skrzywdziłabym ciocię Gosię... Tak bardzo chcę umrzeć... Po co przychodziłam Boże na świat skoro nie spotyka mnie nic dobrego? Co masz w planach? A może. .... Co mam zrobić żeby zaczęło się układać? Gdzie znajdę odpowiednie puzzle do tej układanki? Gdzie szukać ? Co zrobić .....
****************(**(*((((((*************
*INFORMACJE O MIASTACH ITP. NIE SĄ PRAWDZIWE*
N¡c
Plątały się pod nogami ale idzie przeżyć. Na schodach "budy" zobaczyłam Agatę. Pomachałam jej i podeszłam do niej.
- Hejo - Wesoło powitała mnie przyjaciółka.
- Cześć. - Krótko ucięłam, to z mojej strony nie oznacza nic chamskiego, tak po prostu już się witam.
- No mów! - Spojrzała na mnie niecierpliwie oczekując odpowiedzi.
- Ten chłopak...Maciek! Jest synem koleżanki mojej ciotki! Wiesz co to oznacza? - Spuściłam głowę w dół i szybko ją uniosłam widząc jak Filip bacznie się nam przypatruje. - Jest duże prawdopodobieństwo, że on będzie u mnie stałym gościem! Czego sobie nie życzę..A ten co? - Ostatnie "zdanie" powiedziałam ciszej kierując wzrok na naszego obserwatora.
- Właśnie nie wiem! A tak na marginesie, jeżeli on! - Spojrzała na chłopaka , który wchodził do szkoły - Ma składać Ci wizyty, informuj mnie o tym. - Puściła mi oczko i zalotnie się uśmiechnęła. Ja tylko przewróciłam oczami i weszłam razem z nią do środka. Jak codzień odwiedziłam sklepik aby nabyć jabłko. Potem poszłyśmy pod sale fizyczno-chemiczną, pierwsza chemia. Ech. Nasza pani strasznie smęci. Kiedy nadeszła pora na lekcje jak co roku przydzieliła nas do ławek. Tym razem to Filip będzie mi towarzyszyć. Usiadłam z prawej strony ławki i szybko się wypakowałam. Kiedy pani coś tam tłumaczyła ruszyłam do boju.
- A Tobie co się dzisiaj tak lampka włączyła? Hymn? - Szepnęłam przenikliwie.
- O czy Ty do mnie mówisz? - Udawał głupka.
- Jak już coś to nie " o czy" tylko "o czym" i dobrze wiesz. Co o nas gadałeś swojemu koledze - Wskazałam oczami na Maćka.
- Nie mówiłem nic złego. Kobieto, ja tylko próbuje kokietować twoją przyjaciółkę! Ale wątpię ,że mi to wyjdzie jak ślini się do Maćka jak pies! Jeszcze z nim siedzi. - Zaczął wymachiwać rękoma aż pani zwróciła nam uwagę.
- Aaa... Nie jesteś kolejnym kretynem , który nie wie jak mam na imię i uważa mnie za idiotkę? - Mój głos złagodniał a oczy nabrały nadziejnego blasku.
- Nie....Nigdy tak nie uważałem, Coco - uśmiechnął się życzliwie - Jesteś mądra, miła i śliczna, a imię to tylko imię, zawsze można używać zdrobnienia, Tosiu. - Po tych słowach rozpromieniałam na całej twarzy. Moje serce zostało przepełnione radością a policzki zarumieniły.
- Dziękuję.
- Długo mam jeszcze czekać Tobiaszewski?! Flirt po lekcji i randki też! Teraz włóż ten zadufany kinol w książkę i kurde czytaj jak przystało na ucznia! Chyba ,że wolisz kartkówkę? - Krzykła pani Buld.
- Nie proszę pani - Powiedział w sarkaźmie a brzmiało to tak pięknie , że mogłabym słuchać jego głosu w takim tonie cały dzień - Przepraszam. - Pokręcił głową i złapał się za kark po czym spojrzał na mnie i się zaśmiał. Przygłupy klasowe oczywiście wydawały odgłosy typy "Uuuu" ale nikt nie miał zielonego pojęcia, że Filip zabiega o względy nie moje, a Agaty.
Agaty, która zatraciła się całkowicie dla Maciusia. Gdyby tylko wiedziała? Ciekawe jakie byłoby jej nastawienie?
Maciej jest przystojny ale Filip też niczego sobie. Rzekłabym , że ładniejszy! Nie przyglądałam się mu wcześniej. A takie ciacho po klasie chodzi? Ha! Nataniel przy nim wysiada. Czy ja się zakochałam czy myślę prawdę? Może zwariowałam? Spytam kogoś dla pewności. Odwróciłam się w bok.
- Psst! Madzia?
- Czego paskudo? - Chamsko powiedziała.
- Możesz na moment zapomnieć o spinie między nami? - Zakpiłam.
- No dobra, co chcesz?
- Spójrz na Filipa, potem spójrz na resztę, przypomnij sobie Nata, urodę zewnętrzną...Przyjrzyj się jeszcze raz Filipowi...
- Co za Ciacho! - Krzyknęła Magda na całą klasę patrząc na mojego kolegę z ławki, który zdezorientowany nie wiedział o co chodzi. Wszyscy w tym momencie ucichli i skierowali wzrok na Fifiego.
- Słucham? - Spytała zdziwiona nauczycielka a ja lekko zachichotałam.
- Filip jest przystojny! Nie widziałam Cię wcześniej w taki sposób. Mrrr - Posłała mu całusa i dziwnie zamruczała.
- Ugh - Filip wydał z siebie dźwięk w stylu "odrażające".
- Dobra Madziu, już mówiłam FLIRT po lekcji i RANDKI również. Możemy przejść do zadań? Czy ktoś jeszcze chce coś wyznać? - Spytała przenikliwym głosem.
Ciągnęły się godziny nieustannej męki.
Każda lekcja dzisiaj była do kitu. Może dlatego ,że same przedmioty ścisłe? No raczej! Tosia. Klepnęłam się w czoło i wzięłam rzeczy. Ruszyłam do domu, po chwili dołączyła do mnie Agata.
- Ty nie idziesz do siebie? - Zapytałam.
- Chcę, pogadać. Co to za akcja na chemii? - Uśmiechnięta odpowiedziała pytaniem na pytanie.
- No nic! Rozmawiałam z Filipem o tym czemu się tak na Ciebie gapił - W tym momencie przyjaciółka mi przerwała.
- Na mnie?
- No nie na napis "WITAJ SZKOŁO" nad Tobą? Nie przerywaj mi, potem zobaczyłam ,że nasz kolega jest bardzooo urodziwym kwiatem tejże wsi. - Puściłam oczko do Agaty.
- Liczy się też wnętrze moja droga, Maciek ma je złote! Ciągle mi pomagał na lekcjach ! I jego sposób wypowiadania się! Co za poziom elokwencji! Ah... I ten gruby głos...I te oczy! Można w nich utonąć. Chyba Go kocham! Tylko taki stary się wydaje! - Mówiła i mówiła przez pół drogi o nim. Doprowadziło mnie to do szału więc postanowiłam zacząć nawijać o Filipie.
- Wiesz ,że Filip ma różnobarwność tęczówki? Jedno oko zielone , drugie brązowe. I ma bardzo ładny uśmiech, kojący miodowy głos, i... W ogóle. - Starałam się aby brzmiało to jak najbardziej prawdziwie.
- E! Przestań! Przyznaj , że Maciej lepszy! I z Warszawy. - Dźgnęła mnie łokciem w brzuch.
- Jesteś zaślepiona! Dziwny się wydaje. Ma trochę nie odpowiedzialnych rodziców, żeby w takim wieku pozwalać na tatuaż? Jeszcze z wulgaryzmem...- Przyśpieszyłam kroku i się pożegnałam. Wiedziałam ,że Aga nienawidzi chłopców z tatuażami.
- Jakim tatuażem? - Przystanęła.
- Na nadgarstku i ramieniu! - Z satysfakcją krzyknęłam. Przyjaciółce opadła kopara i tylko Pomachała na pożegnanie. Zadowolona z siebie , że choć trochę pomogłam Filipowi weszłam do domu i przebrałam się w pidżamę. Nigdzie nie mogłam znaleźć taty. Pewnie znów się gdzieś zchlał. Do domu wróciłam późno patrząc , że dochodzi siódma. Co my tyle czasu robiłyśmy? Oprócz gadania...? A no! Dodatkowe z plastyki... Ubrałam cienki sweterek i wyszłam zobaczyć czy ojca nie ma w stodole. Zrobiło się naprawdę chłodno. Drzwi od stodoły były zamknięte. Spojrzałam w dół i zobaczyłam czerwoną kałuże. Przykucnęłam i musnęłam palcem po mazi. To krew? Pewnie znów wyżywał się na zwierzętach.. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam więcej krwi. Ciągnęła się od kupy siana. Podeszłam bliżej.
- Tato? - Dłuższa chwila i nic. - Tato?! Jesteś tu gdzieś? - Nie wytrzymałam. Moje najgorsze przeczucia mogą się sprawdzić. Delikatnie wzięłam siano i zobaczyłam męską sylwetkę całą we krwi. Obmyłam twarz mężczyzny dłonią a moje serce biło tak szalenie. Zacząłam płakać kiedy zobaczyłam mojego ojca. Sprawdziłam tętno, nie oddychał...Wzięłam telefon ale nie było zasięgu. W tym miejscu zdarza się to często ale dlaczego w takiej chwili?! Cała drżałam. Nie wiedziałam co mam robić, zdesperowana w płaczu zaczęłam biec do najbliższego szpitalu mimo iż byłam cała we krwi. Po drodze różni ludzie robili mi zdjęcia albo nie wiadomo co. W połowie drogi zatrzymał mnie chłopak. Wysoki, rozpoznałam Go od razu. Chwycił mnie za ramiona i schował się za mną.
- Wybacz ale nie mam czasu! - Mówiłam zapłakana. - Co Ty robisz?! - Złapałam się za głowę, mój tata leży chyba martwy a ja nie mogę mu pomóc bo jakiś youtuber mnie zatrzymał.
- Próbuje schować się przed psychofankami za kimś kto mnie nie zna. Chociaż nie wiem czy nie zachaczyłem o zabójczynie...
- Tak się składa ,że znam cię Łukaszu doskonale, nie mam nastroju do żartów! Chcę pobiec po pomoc dla kogoś bardzo ważnego i bliskiego...Chociaż w tym wypadku nic nie mogę zrobić...Tylko policja...
- Dziewczyno, skąd Ty jesteś?
- Mała miejscowość obok Dukli, Oczyszczółka czy to ważne? Tam biegną.... Teraz tu...
- Kurcze!
Podbiegły do nas dwie blondynki.
- Yyy... Cześć , Halloween za niedługo ale okey, widziałaś gdzieś Yoczooka?
- Przepraszam, nie wiem o kim mówisz.
- Pewnie ze wsi, noo... Yoczuś, Yoczunio! Hello na Yt siedzi! Mieszka w tym mieście idiotko! Łukasz. Jakoś nazwisko na W! Wa... Mniejsza z tym! Muszę Go zobaczyć jestem jego nawierniejszą fanką! I największą! Hello! To mój przyszły mąż xDDDDDDD. - Mówiła jak najęta trzymając w dłoni telefon.
- Tam pobiegł - Wskazałam zupełnie inny kierunek niż w ogóle on mieszka. Odeszły trochę a ja w końcu mogłam pokazać pazurki. - Gdybyś była prawdziwą fanką wiedziała byś jak ma na nazwisko, suko! - Skierowałam się z powrotem do domu i usłyszałam lekkie "dzięki". Zdesperowana usiadłam na krawężniku i postanowiłam czekać aż ciocia Gosia będzie wracać z pracy.
Było niezmiernie zimno i mokro. Czekałam jakieś piętnaście minut i ujrzałam niebieski samochód mojej ciotki. Zatrzymała się.
- Co Ty tutaj robisz dziecko?! Dlaczego jesteś cała we krwi? Coś Ty zrobiła? - Pytała o wszytko kucając przy mnie.
- Tata nie żyje...Ktoś Go zabił. - Powiedziałam hamując łzy.
- Co?! Jezu najsłodszy, wsiadamy do auta. Jedziemy do domu i zawiadamiamy policję. Chodź...- Pomogła mi wstać i wsiąść do samochodu. Ruszyła jak szalona.
Jedyny plus z tej śmierci to pomoc komuś znanemu. Choć i tak to nie ważne. Nikt mi nie uwierzy. Może Agata, która na pewno myśli o Macieju. Dziwnym, Macieju.
Dojechałyśmy na miejsce. Zobaczyłam migające światła radiowozu. Jeden służący zapisywał coś w notesie a pozostali prowadzili zakutego w kajdanki chłopaka. Czym prędzej wysiadłam z wozu jak i moja ciotka.
- Przepraszam ! Co tu się dzieję? - Nerwowo zapytałam policjanta.
- To pani dom? Antonina ? Pański ojciec.
- Wiem. Ale co tu się wyrabia?
- Zamykamy złoczyńce. Czy to problem? Mogę porozmawiać z kimś dorosłym?
- Tak, ja jestem dorosła. - Odezwała się moja ciocia.
- Pański zapewne brat został zamordowany. Trzykrotne cięcia nożem w gardło, brutalne pobicie.
- Boże! Zgnijesz w pierdlu skurwielu! - Krzyknęła. Od razu zidentyfikowałam osobę winną za śmierć mojego ojca. Podeszłam do niego i pewnie spytałam.
- Dlaczego? Co on Ci zrobił? Mów! - Milczał. Nie odpowiadał. - Niech się ino Agata dowie! Gimnazjalisto! A może jesteś starszy? - Sprzedałam mu liścia w twarz. Pobiegłam do domu. Nie mogłam znieść widoku Maćka. Jak on mógł? Moje życie było jest i będzie spaprane, ale żeby aż tak? Co ja Ci Boże zrobiłam?! Za co? Chwyciłam telefon i zadzwoniłam do Agi.
- Halo? Nie mam za bardzo czasu bo szykuję się na randkę! Zgadnij z kim! - Mówiła podekscytowana.
- On nie przyjdzie... Przykro mi.
- Co Ty powiadasz? Nie mów , że jest z Tobą? - Jej głos stał się smutniejszy.
- Niestety jest. Ale w zupełnie innej sprawie. Przez niego za dwa dni przyjdziesz na pogrzeb. Tak mi przykro , okazał się dupkiem. Zabił mi ojca Aga, zaraz Go zamkną. - Popłakałam się poraz kolejny.
- Ty mówisz poważnie...Zaraz tam będę, trzymaj się skarbie! - I słuch zaginął. Moja zawsze gotowa do działania przyjaciółka biegnie żeby pocieszyć mnie. Mnie! Zwykłą, nastolatkę ,która po prostu chcę uwolnić się od tego zasranego życia! Mam takie szczęście!
Tak cholernie szczęście w nieszczęściu. Co za dzień. Zapowiadało się tak pięknie... Filip! Kolejny telefon, to szansa na pomoc.
- Cześć piękna!
- Bardzo śmieszne, mógłbyś przyjść?
- Ja?
- No tak Ty. Jest sprawa do obgadania. Jedna Agata sobie z tym nie poradzi a tylko Ty, Filipie prowadzisz ze mną dość normalną konwersację.
- Agata? Nie, nie mogę.
- Proszę!
- Potrafiłabyś siedzieć w jednym pomieszczeniu z osobą ,która Ci się podoba ale zupełnie ma Cię w dupie? - Do pokoju weszła Agata, nakazałam jej gestem aby była cicho i dałam na głośnomówiący.
- Tak, próbowałabym za wszelką cenę spowodować żeby ta osoba zainteresowała się choć trochę mną.
- Co to w ogóle ma do rzeczy? Co się stało? Przez telefon też można pogadać.
- Mój ojciec nie żyje. Maciuś Go zabił. Nadal sądzisz, że nie masz szans?
- Co proszę?! Nie spodziewałem się tego po tak miłym i elokwentnym chłopaku! - Powiedział w sarkaźmie a moja przyjaciółka nadal nie wiedziała z kim rozmawiam.
- Filip! Ja tu próbuje w takim stanie jakim się znajduje Ci pomóc a Ty mi dupku odmawiasz przyjścia tu i spędzenia czasu z dziewczyną ,która Ci się podoba? Opanuj się chłopie!
- Podobasz się Filipowi? - Spytała Agata.
- Czy ona tam jest? - Usłyszałam.
- Tak.
- Nie, nie podoba mi się Tosia. Ty mi się podobasz. Cześć! - Rozłączył się. Agata zaskoczona wyszła z mojego pokoju a po chwili znów przyszła i tak w kółko. W końcu usiadła obok na łóżku.
- Nie wierzę. I nie wierzę ,że potrafisz być tak ogarnięta kiedy twój ojciec nie żyje. Ja muszę z nim porozmawiać.
- Wątpię ,że będzie chciał ale no dobra. Muszę się umyć.
- Ja dzisiaj u Ciebie zostaję. Rano pójdziemy do mnie po książki. Okey?
- No dobra, ja się idę umyć ! Potem idziemy coś zjeść. - Jak powiedziałam tak też zrobiłam.
Kiedy obydwie już byłyśmy umyte, wyczesane i tak dalej zeszłyśmy na dół do jadalni. Siedziała tam moja ciotka. Zajęłam miejsce obok blatu przy kuchni a Aga na przeciwko mnie.
- Nie mogę w to uwierzyć! Co za ludzie! Tym bardziej ,że to syn mojej przyjaciółki! - Powiedział ciocia.
- Ale ona nie widziała? Czy była z nim w zmowie? - Zapytała Agata.
- No nie wiedziała! Nie wiedziała, syna wcześniej nie znała, myślała, że ma tyle lat na ile się podaje. Co za zwyrodnialec.... Robię gofry, chcecie?
- Jasne! - Stanowczo powiedziałam.
Zjadłyśmy i poszłyśmy spać.
*****
Szybko się ogarnęłyśmy i wyszłyśmy z domu żeby zdążyć do Agi, po książki.
- A jeśli w ogóle nie będzie chciał gadać? - Przerażona dziewczyna zapytała mnie.
- Przecież nic mu nie zrobiłaś! Przestańmy zachowywać się jak dzieci. Mamy po szesnaście lat a jesteśmy tacy dziecinni.....
- Przecież jest XXI wiek! Młodzież się zmienia, a co do tego ,że nic mu nie zrobiłam to....- Zająkała się.
- Agata?
- Ajajaj! Przed wczoraj... Spytał mnie, Filip, czy będę z nim wracać, może chciał mi powiedzieć to co wczoraj usłyszałaś przez telefon wraz ze mną. Zgodziłam się ale potem to samo zaproponował mi Maciek i... Zapomniałam o Filipie i poszłam z Maćkiem a Fifi to widział. Nie wiem czy jest za to zły ! - Zrezygnowana powiedziała.
- On nie jest taki głupi jak wygląda! Mimo , że młody to rozumem przecież jest dojrzały.
- Może masz rację ale dalej mam wątpliwości. Serio zachowujemy się jak dzieci - Zaśmiała się i do końca drogi rozmawiałyśmy o zupełnie innych sprawach. Wzięła książki i poszłyśmy do szkoły. Na progu stała nasza wychowawczyni ze smutną miną. Kiedy podeszłyśmy bliżej zwróciła się do mnie.
- Składam serdeczne kondolencje. Może chcesz pójść do domu? Zrób sobie wolne. - Opiekuńczo powiedziała. Spojrzałam na Agatę , która miała minę typu " nie zostawiaj mnie tu , nie dam rady". Chciałam iść do domu ale nie mogłam patrzeć na Age. Wiedziałam ,że sobie nie poradzi.
- Nie, nie trzeba. Dziękuję.
- Dobrze, dobrze... Idźcie. - Poklepała mnie po ramieniu a moja przyjaciółka podziękowała mi. Gdy byłyśmy już przy sklepiku zidentyfikowałam Filipa.
- Stoi tam - Wskazałam telefonem chłopaka.
- Jest z kolegami!
- Życie!
- Zaraz się zesram.
- Agata! Dasz rade! No idź że tam, idź! - Wypchnęłam ją a sama oparłam się o ścianę aby móc przyglądać się całej sytuacji. Nie ma problemu bo wszystko słyszę. Podeszła do niego bliżej ale kiedy on zorientował się ,że Agata kieruję się w jego stronę, ona momentalnie wykonała obrót na jednej nodze i skierował się do mnie. Ja tradycyjnie Klepnęłam się w czoło. Chciała do mnie dojść jak najszybciej ale Filip widząc śmieszne zachowanie Agaty, złapał ją za nadgarstek. Dziewczyna jak to ona, przekląła pod nosem. Odwróciła się znowu w jego stronę.
- Chciałaś mi coś powiedzieć? - Zrobił pytającą minę.
- Yyyy, nie.
- Jasne, to po co tu szłaś? - Uniósł jedną brew do góry.
- Czy naprawdę musimy rozmawiać przy tych imbecylach? - Nerwowo powiedziała. Filip spojrzał za siebie na kolegów i odszedł trochę w środek korytarza, stanął i założył ręce na piersi.
- Słucham. - Powiedział stanowczo.
- Czy to prawda ci wczoraj powiedziałeś?
- A gdyby to nie była prawda?
- Odpowiedz....
- Tak Ci na tym zależy?
- Filip! - W tym momencie spora część korytarza spojrzała na Age. - Na co się tak patrzycie?! - Wszyscy powrócili do swoich poprzednich czynności.
- Pytam czy Ci zależy. - Wsadził ręce do kieszeni.
- A jeśli?
- A jeśli miałem wyzwanie?
- To wzięłam to na poważnie. Z Tobą się nie da rozmawiać! - Ponownie się odwróciła i chciał znów iść do mnie ale on ponownie złapał ją za nadgarstek i skierował do siebie. - No co chcesz!
- Nie dałaś mi dokończyć, a jeśli miałem wyzwanie - Agata chciała mu przerwać ale on przyłożył jej palec do ust - Powiedzieć szczerą prawdę? Liczyłem ,że mnie wyśmiejesz ale najwidoczniej nie jesteś taka głupia jak przy Maćku.
-Słucham?!
- Wciąż mi nie wierzysz? Może mam uklęknąć i to wykrzyczeć? - Jak powiedział tak też zrobił, ale nic nie wykrzycza
- Wstawaj durniu ! - Dziewczyna zakryła twarz wolną dłonią. - Możesz zacząć gadać tak, abym Cię zrozumiała?
- Dobrze. - Wstał - A więc, tak podobasz mi się, tak i to bardzo, tak KOCHAM CIĘ - Wyróżnił te słowa - Tak od dawna, i tak chcę żebyś była damą mego serca. Może to brzmi dziwnie i śmiesznie ale miłość jest piękna a jeżeli kochasz różne głupie rzeczy mówisz...
- Boże... - Przyłożyła dłoń do ust.
- To chyba nie będzie potrzebne - Odsunął jej tą rękę. I.. Pocałował. To wyglądało tak pięknie, że łzy same mi poleciały. Ale ze szczęścia! Jestem nieuleczalną romantyczką. Scena rodem z dobrego filmu romantycznego.
Okey! Nie będę im przeszkadzać. Może wrócę do domu? Tak!
***
Zastałam ciocie w dziwnym nastroju. Usiadłam na przeciwko i zaczęłam rozmowę.
- Wszytko gra? - Zaniepokoiłam się.
- Nie. - Stanowczo , hamując łzy odpowiedziała.
- Ciocia? Co się stało? Chodzi o tatę? - Zapytałam.
- Nie chodzi o to. Tak w ogóle dlaczego nie jesteś w szkole?
- Pani mnie zwolniła.
- To w sumie dobrze. Słuchaj - Zbliżyła się do mnie. - Pójdziesz teraz na górę, spakujesz wszystkie potrzebne rzeczy, ale te najważniejsze, bo nie ma czasu! I zawiozę Cię do jeszcze większego zadupia niż to. - Mówiła bardzo poważnie.
- Co? ! Ale dokąd?! Muszę się pożegnać! Nie mogę tak zniknąć bez słowa! Ciociu! Dlaczego? - Popłakałam się.
- Nie ma czasu na pożegnania. Twojego ojca zabili bo mają coś do naszej rodziny bandyci. Nie wiem co ale się dowiem. Chcę żebyś była bezpieczna rozumiesz? Dlatego każda z nas musi natychmiast opuścić to miejsce. Ja wyjadę za granicę a Ty zostaniesz w Polsce. Zawiozę Cię na wieś. To miejsce gdzie masz swój domek. Coś jak obóz na całe życie. Nie chodzisz do szkoły, uczą Cię tam. Jest już tam kilka osób. Miejsce do , którego Cię wioze to Krętaczów. Nie ma tam bloków ani nic. Bardzo mała miejscowość. Nie można wjechać tam bez karty obozowej. Tak będzie najlepiej. Twoich przyjaciół sama poinformuje oraz szkołę. Nie musisz się martwić. A teraz bez słowa idziesz na górę i się pakujesz. Czekam w samochodzie. -Powiedziała bardzo szybko po czym wyszła z domu i w siadła do auta. Nie miałam wyboru. Ale dlaczego my?! Czy to szansa na lepsze życie? Jak? Skoro nie będę mieć rodziny... Zdobędę prawdziwych przyjaciół? Takich jak Agata i Filip? Czemu właśnie kiedy w szkole zaczęło się układać muszę wyjeżdżać? Co będzie z rezerwatem?! Co będzie z Agą? Zaczęłam szlochać pakując się i rozmyślając o przebiegu zdarzeń.
Bez sensu. Równie dobrze mogłabym popełnić samobójstwo ale bardzo skrzywdziłabym ciocię Gosię... Tak bardzo chcę umrzeć... Po co przychodziłam Boże na świat skoro nie spotyka mnie nic dobrego? Co masz w planach? A może. .... Co mam zrobić żeby zaczęło się układać? Gdzie znajdę odpowiednie puzzle do tej układanki? Gdzie szukać ? Co zrobić .....
****************(**(*((((((*************
*INFORMACJE O MIASTACH ITP. NIE SĄ PRAWDZIWE*
N¡c
Subskrybuj:
Posty (Atom)