wtorek, 8 grudnia 2015

Prolog.

Po wakacjach w większości przypadków idzie się do szkoły. Rozpoczęcie roku, przydzielanie do klas - trafiasz do tej najgorszej. Dzielenie piętra z najwredniejszą suką i humorzasta nauczycielka z chemii, która wiecznie ma do Ciebie pretensje.
Niski poziom konwersacji w sensie o nauce. Wszyscy nie mają ani kropli elokwencji w swoich zdaniach. Co innego w rozmowach nie dotyczących szkoły i uczenia się. Tam było na luzie.
Ukryty talent , którego nie możesz rozwijać... Mieszkanie na jakimś odludziu zwanym miasteczkiem. Brak czasu na spotkania ze swoją jedyną przyjaciółką , która również ma wolne chwile raz na ruski rok.
Taki właśnie jest świat naszej Tosi.
Przed śmiercią jej matka miała ostatnie życzenie - By córeczka miała nadane imię po prababci. Tak o to bohaterka tej puszki pandory została ozdobiona Antoniną. Nikt tak do niej nie mówił prócz jej ojca. Agata - Przyjaciółka dziewczyny wołała na nią Tosia.
W szkole nikt nawet nie pamiętał kim ona jest i , że istnieje, więc dostała przydomek Coco (koko).
Nikt nie znał bólu , który ją dopadał kiedy inne dziewczyny piszczały , że ktoś zaprosił ją na spacer, lub mówiły jak fajnie spędziły czas ze swoją mamą... Serduszko tej małej jeszcze dziewczynki pękało za każdym razem przy takich scenach.  Brakowało jest matczynej miłości i bliskości rodzicielki , która od kilku lat przewraca się w grobie widząc co wyczynia jej wybranek serca.
Choć cała szopka w domu Antoniny trwała już dobre siedem lat to nie potrafiła przywyknąć do takiego traktowania. Nie mogła normalnie spać i chodzić do szkoły bo musiała plewić głupie, pieprzone buraki w polu! Musiała pracować, musiała robić wszystko co podobało się jej tacie, do tego wszystkiego nie miała oparcia. Nie miała nic... Oprócz Agi i małego kundelka , który wabił się Niko. Antonina była jedynaczką więc wszystkie obowiązki spadały na nią. Chociaż stawała na głowie żeby poukładać sobie życie ale ktoś zawsze jej wszystko rujnował. Tym kimś był albo jej Ojciec albo ludzie. Jednak ta słaba duszyczka potrafiła się podnieść i iść dalej. Pokonywała bacznie przeszkody do piętnastego roku życia. Teraz zaczęło być trochę lżej, z górki nie pod. Zaczęło się robić całkiem wesoło.
Wszystko przez to, że jej ciotka - Gosia, wprowadziła się do nich. Życie nastolatki zaczęło nabierać barw, a ciocia zastępowała jej matkę.

********
Witam!  Oto prolog,  całkiem innego opowiadania niż na wcześniejszym blogu.  Liczę na pozytywne nastawienie i miłe czytanie moich "palcowych" wypocin. 
Adres drugiego bloga : kocham-zawsze.blogspot.com 
        Nicole♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz